Przez lata Program Trzeci Polskiego Radia, legendarna Trójka, był wzorem tego, czym mogą być media publiczne: inteligentne, kulturalne, skupione na misji, a nie na krzyku. To nie było po prostu radio – to była instytucja z duszą. Dla wielu słuchaczy stanowiła codzienny rytuał, źródło wiedzy, refleksji i muzyki, której próżno szukać w komercyjnych stacjach.
W czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości ta instytucja została brutalnie rozmontowana. Odejścia doświadczonych dziennikarzy, upolitycznienie ramówki, cenzura – wystarczy przypomnieć skandal wokół Listy Przebojów Marka Niedźwieckiego. Trójka z radia, które mówiło do obywatela, zmieniła się w instrument przekazu jednej opcji politycznej.
Po zmianie władzy przyszła długo wyczekiwana wolność słowa. Dziennikarze odzyskują głos, tematy wracają do studia, publicystyka znów oddycha: różne głosy, a nie jeden przekaz.
W tym kontekście warto spojrzeć na scenę z głośnego filmu Dody – nagranego najpewniej przez jej menedżera podczas wizyty w stacji telewizyjnej. Wideo stylizowane jest na zakulisowy dostęp do „świętego miejsca”, czyli korytarzy telewizji. Doda idzie przez nie z manierą, powoli się rozbiera, klepie się po pośladku. Za nią kroczą dwa psy. Scena jest świadomie teatralna, zrealizowana z dystansem, ale też z ironicznym komentarzem.
To nie jest zarzut wobec artystki – przeciwnie, to precyzyjna diagnoza medialnej rzeczywistości. Ta scena powinna nas skłonić do refleksji, bo staje się przykładem tego, jak nie powinna wyglądać współczesna przestrzeń medialna. Zamiast służby – spektakl. Zamiast rozmowy – inscenizacja. Zamiast przekazu – autoprezentacja.
Tym bardziej warto dziś spojrzeć na Trójkę nie jako relikt, ale jako wzór. Wzór powagi, profesjonalizmu, kultury słowa. Radiowa misja może być cichsza, ale bywa o wiele bardziej prawdziwa. Bez błysków, bez psów w tle, bez rozbierania się do ról, które ktoś kazał odegrać.
Niech więc tamta scena z filmu Dody pozostanie w naszej pamięci jako ostrzeżenie. A Trójka – nawet jeśli poraniona – przypomina, że media publiczne mogą być miejscem myślenia, rozmowy i odpowiedzialności. I że wciąż mamy wybór, które drzwi chcemy otwierać: te prowadzące na scenę – czy do studia.