Krzysztof W., były starosta karkonoski z ramienia Koalicji Obywatelskiej, nie zdawał matury. Mimo to zdobył świadectwo liceum zawodowego w Karpaczu i na jego podstawie dostał się na studia w Jeleniej Górze. Wybrał kierunek pielęgniarstwo, fizjoterapia i techniki medyczne.
Prokuratura nie ma wątpliwości, że świadectwo maturalne było fałszywe. Ale kary nie będzie. Śledztwo umorzono, bo zanim sprawa wyszła na jaw, przestępstwo przedawniło się.
– Zgromadzono obszerny materiał dowodowy, między innymi dokumentację ze szkoły. Przesłuchano także kilkoro uczniów, którzy uczęszczali do tej szkoły i w 1999 roku, zdawali w niej maturę. Przesłuchano również ówczesne kierownictwo szkoły w Karpaczu. Wszystkie te osoby stanowczo zaprzeczyły, aby Krzysztof W. uczęszczał do tej szkoły i w 1999 roku, zdawał w niej egzamin dojrzałości – mówi prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska.
Skąd miał więc świadectwo maturalne?
– Dokumenty te zostały wypełnione na oryginalnych drukach przez ówczesną pracownicę sekretariatu szkoły, która potwierdziła tę okoliczność w trakcie przesłuchania – podkreśla prokurator.
Dwa lata po maturze, której nie było, Krzysztof W. przedłożył fałszywe świadectwo w Kolegium Karkonoskim w Jeleniej Górze wraz z podaniem o przyjęcie na studia wyższe. Dostał się na nie i ukończył je.Choć były starosta uniknie kary za posługiwanie się fałszywym dokumentem, czeka go utrata prawa wykonywania zawodu. Prokuratura chce unieważnienia dyplomu ukończenia jego studiów.
Zdjęcie poglądowe: Wrocławski Reporter